[ kilka słów o mnie

Mam na imię Natalia i chcę pokazać Ci, że BIEGANIE JEST FAJNE!

Mieszkam w Lesznie. Jestem informatykiem, współwłaścicielem firmy, miłośniczką rowerów oraz biegania. A właściwie biegania i rowerów, bo ostatnio bieganie jest na pierwszym miejscu. A wszystko zaczęło się półtora roku temu. Z moją drugą połówką pojechaliśmy w Karkonosze. Już pierwszego dnia wybraliśmy się na spacer. Za cel obraliśmy jedno ze schronisk. Pamiętam tłum ludzi, który nas mijał i pamiętam nasze odpoczynki, sapanie, dyszenie. Uświadomiło mi to, że pora zabrać się za siebie. Przecież za rok chciałam znowu odwiedzić Karkonosze. A marzyły mi się Tatry.
Zaczęłam biegać.
U mnie właśnie taki był początek. Ale wierz mi, motywacja nie ma znaczenia. Można biegać dlatego, że inni to robią, że chcemy spróbować jak to jest, że chcemy sprawdzić swoją kondycję, nawet z nudów. Ważne by zacząć. Pierwszy raz przebiegłam dwa i pół kilometra. Ale już za miesiąc ponad sześć kilometrów. Byłam z siebie bardzo dumna. Mimo zmęczenia czułam się lżejsza, spokojniejsza.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Bieganie naprawdę jest fajne. Żałuję, że zaczęłam tak późno, choć wiem, że rozpocząć przygodę z biegami można w każdym wieku. Moją pasją zaraziłam tatę. Na biegowe imprezy jeździmy razem. Początkowo na mecie meldowałam się pierwsza, teraz tato jest szybszy. Śmiejemy się, że rodzinna rywalizacja dodaje atrakcji. Nie chodzi jednak o wynik. My lubimy stanąć na starcie, zobaczyć te setki biegaczy obok nas, uśmiechać się do rywali, pokonywać dystans w pięknych plenerach albo w miastach. Jestem pewna, że nie zobaczyłabym tylu urokliwych miejsc gdyby nie bieganie.

Przez… a właściwie dzięki bieganiu jestem lepiej zorganizowana. Wcześniej wstaję, dokładnie planuję swój dzień, tydzień, weekend. No i oczywiście śledzę gdzie w okolicy zapraszają na biegi. Swoje ślady zostawiłam m.in: w Mosinie, Ścinawie, Rydzynie, Koźminie, Wolsztynie, Poznaniu, Bojanowie… Łącznie do tej pory wzięłam udział w osiemnastu imprezach. Rydzyński Bieg Niepodległości był pierwszy, na Biegu Zajączka w Poznaniu po raz pierwszy pojawiłam się na mecie z tatą. W Bojanowie wśród kobiet byłam trzecia. Z Pogoni Za Wilkiem w Mosinie wróciłam z poobijanymi kolanami nadal uważając, że sport to zdrowie. W Krzywiniu biegliśmy w świątecznych fartuszkach. Nie zapomnę też festynu zorganizowanego dla biegaczy w Rakoniewicach. Mogę wyliczać tak jeszcze długo, wystarczy że spojrzę na medale…

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Z każdego biegu przywożę wspomnienia. Już spotykam znajomych, już się rozpoznajemy, czasem pogadamy.
Już wiem, że w kwietniu 2018 roku wezmę udział w półmaratonie w Poznaniu. Sama chwilami nie mogę w to uwierzyć. To przecież nie był najważniejszy cel biegania. Miałam po prostu być sprawniejsza, zdrowsza, wytrzymalsza. I tak właśnie jest. Do tego dodałabym jeszcze, że jestem weselsza, bardziej wyluzowana. No i zdobyłam swój pierwszy dwutysięcznik w Tatrach.
Nie wyobrażam już sobie zrezygnować z frajdy jaką daje mi bieganie. Tak już teraz w moim życiu będzie. Rodzina, praca, bieganie. W takiej kolejności, ale i w takim komplecie.
Jeśli zaczniesz biegać, może kiedyś spotkamy się gdzieś na trasie. 

listopad 2017