Impreza biegowa o nazwie „Bieg o Lampkę Górniczą” w Koninie jest jedną z najstarszych tego typu imprez w Polsce. Została ona reaktywowana po dwudziestu latach przez klub biegowy Aktywni Konin, w tym roku miała swoją XXVI edycję. Pomimo tego, że zapisanych było 300 zawodników, na linii startu stanęło 235 osób. W internecie impreza ta nie jest mocno promowana. Myślę, że jej głównym celem jest promocja aktywności fizycznej wśród mieszkańców Konina i okolic oraz skupianie środowiska lokalnego. Ponadto w tegorocznej edycji biegu poza klasyfikacjami OPEN i kategoriami wiekowymi można było usłyszeć o takich klasyfikacjach jak: Mistrzostwa Polski Górników Węgla Brunatnego, Klasyfikacja Wielkopolskiego Związku Pracodawców Prywatnych (WZPP) im. Cyryla Ratajskiego oraz zawodnik i zawodniczka z miasta Konina - co jeszcze bardziej podkreśla charakter lokalny tego wydarzenia. W każdej z kategorii (poza kategorami wiekowymi) osobom na najwyższym stopniu podium zostały wręczone lampki górnicze!

Trasa biegu składała się z trzech pętli o łącznym dystansie 10 kilometrów. Biegliśmy ulicami Konina. Nie biegło mi się łatwo ponieważ na trasie występowały nieduże, ale liczne wzniesienia. Jak się później okazało trasa biegła wokół pierwszej odkrywki kopalni węgla brunatnego w Koninie.

Tego dnia po raz pierwszy miałam okazję zwiedzić Konin. Podczas samego biegu nie było to zbyt możliwe, ponieważ (jak już wcześniej wspomniałam) biegliśmy po trzech pętlach.
Organizacja biegu na pętlach jest zrozumiała - nie trzeba blokować całego miasta.

Udział w tej imprezie był moim ostatnim startem 10 km w tym sezonie. Udało mi się „złamać” barierę 50 minut na tym dystansie, co jest dla mnie miłym zaskoczeniem. Mój oficjalny czas netto to 49min:15sek. Postęp jest widoczny, a to zawsze bardzo cieszy.

Po biegu udaliśmy się na krótki spacer po starówce Konina.

Dlaczego bieganie jest fajne? Bo masz okazję zobaczyć miejsca, w których wcześniej nie byłeś!



Galeria zdjęć: