V Bieg Mikołajów to największa mikołajkowa biegowa impreza w Polsce. W tegorocznej edycji udział w tym wydarzeniu wzięły takie miasta jak: Wrocław, Warszawa, Poznań, Kraków i Gdynia. W każdym z tych miast bieg rozpoczął się o tej samej godzinie. Łącznie tego dnia mikołajkowe czapki ubrało ponad 7 000 biegaczy. Idea biegu była bardzo prosta: każdy przebiegnięty kilometr to złotówka przeznaczona na cele charytatywne. Oczywiście każde miasto wspomaga inną, wybraną fundację.

Ja razem z tatą zdecydowaliśmy się na bieg we Wrocławiu, gdzie łącznie pobiegło ponad 1 000 mikołajowych biegaczy. Dochód z biegu przekazany zostanie Fundacji „Na ratunek dzieciom z chorobą nowotworową”.

Trasa biegu była bardzo nietypowa. Spotkaliśmy się bowiem na torze wyścigów konnych Partynice, którego długość wynosi ponad 2 kilometry. Naszym zadaniem było przebiegnięcie pięciu takich okrążeń. Jednak aby móc zostać sklasyfikowanym wystarczyło przebiec jedno okrążenie.  Była więc to świetna impreza dla każdego, kto w tym dniu poprzez bieganie chciałby pomóc. Organizatorzy zachęcali jednak do przebiegnięcia jak najdłuższego odcinka, ponieważ każdy przebiegnięty kilometr to przecież kolejna złotówka na szczytny cel!    

Przyznam, że po raz pierwszy miałam okazję zobaczyć tor do wyścigów konnych, jedno z najpopularniejszych miejsc Wrocławia. Swoją wielkością robi ogromne wrażenie.
Jak spisał się do biegania? Z racji miękkiego podłoża biegło się trochę ciężko. Momentami odczuwałam, że „wbijam się” w trawiastą ziemię, co z pewnością przełożyło się na większy wysiłek. Taty odczucia były podobne.

Ale… atmosfera panująca podczas biegu wynagrodziła wszystko! Uśmiechy na twarzach biegaczy, świąteczny klimat, świadomość niesienia pomocy i wiele kibiców na trybunach były najważniejsze!
Na mecie na każdego, poza medalem, czekały rozgrzewające posiłki. Nie zabrakło mojej ulubionej zupy pomidorowej! Mimo chłodnej temperatury panującej na zewnątrz był to jeden z „cieplejszych” biegów w których miałam okazję uczestniczyć. Całym sercem go polecam.

Czas uzyskany przeze mnie pozwolił mi zająć 105. miejsce w kategorii OPEN, a w kategorii KOBIET - 11. Z czego jestem bardzo dumna!

Dlaczego bieganie jest fajne? Bo możesz wykorzystać swoją pasję do działania w szczytnym celu!

PS. W domu czekał na mnie szampan! Cukierkowy szampan!



Galeria zdjęć: