Z okazji Święta Niepodległości w Polsce zorganizowanych zostało bardzo wiele imprez biegowych upamiętniających 99. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Imprezy odbywały się zarówno w większych miastach, jak i w tych mniejszych. Biegacze mieli naprawdę spory wybór wśród miejscowości, w których mogliby zostawić swoje ślady. Ja jednak od samego początku wiedziałam że chcę pobiec w Poznaniu. Nie mogłam doczekać się tego wydarzenia, największej imprezy biegowej organizowanej w Wielkopolsce właśnie tego dnia.

W Poznaniu na starcie stanęło blisko 10 000 biegaczy. Każdy z uczestników w swoim pakiecie startowym otrzymał okolicznościową czapkę (w kolorze czerwonym lub białym). Dzięki czapkom mieliśmy utworzyć wielką, żywą flagę na trasie biegu. Biegacze w czerwonych czapkach ustawiali się po stronie lewej, a biegacze w białych czapkach po stronie prawej. Długą, utworzoną przez biegaczy, niekończącą się flagę było widać już na linii startu. Emocje były ogromne, endorfiny wydzielały się już od samego patrzenia. Cieszyłam się, że jestem częścią tego przedsięwzięcia.

Biegacze zostali podzieleni na strefy z których startowali. Pierwsi biegacze wyruszyli punktualnie o godzinie 10, ja z moją grupą wystartowałam prawie kwadrans później. Grupowe starty miały zapobiec ściskowi na trasie. Dziesięciokilometrowa trasa biegu przez cały czas wypełniona była biegaczami z białymi i czerwonymi czapkami. Momentami ciężko było utrzymać swoje tempo, trzeba było zwalniać, czasami wyprzedzać. Dostosować się do innych biegaczy.

Na całej trasie biegu czuć jednak było że wszyscy jesteśmy biegową rodziną. Hasłem przewodnim biegu było: Let your freedom run! - pozwólmy naszej wolności biec i trwać!

Tegoroczna trasa Poznańskiego Biegu Niepodległości posiadała atest PZLA co oznacza, że została ona dokładnie wymierzona i uzyskany na niej rezultat jest precyzyjny i wiarygodny. Udało mi się pobić rekord życiowy na dystansie 10 km i od 11 listopada wynosi on 50 min i 16 sek. To dodatkowy powód do radości. Każdy, nawet najmniejszy postęp przecież zawsze daje wiele frajdy!

Wszyscy uczestnicy którzy przekroczyli linię mety zostali udekorowani medalami. Wyjątkowy medal został zaprojektowany przez biegacza, Damiana Drąszkiewicza. Organizatorzy biegu mówią, że ich medale „nie są zrobione ani ze złota, ani ze stali. Składają się z wysiłku, wytrwałości, determinacji i bardzo trudnego do odnalezienia stopu zwanego odwagą!”.

Na mecie nie zabrakło również rogalików świętomarcińskich!

Dlaczego bieganie jest fajne? Bo dzięki wzięciu udziału w tego typu wydarzeniach, stajesz się częścią historii!

 



Galeria zdjęć: